40
Prawie 6 lat temu (!!!) zostawiliśmy nasiona za wycieraczkami samochodów pod krakowskim magistratem. Był to nietypowy „protest” przeciwko kolejnemu odrzuceniu projektu w Budżecie Obywatelskim, który zakładał likwidację parkingu dla nielicznych pod ikonicznym Pałacem Wielopolskich.
Ten pomysł miał kilka wymiarów – po pierwsze każda zieleń w szczelnie zabetonowanym centrum jest na wagę złota. Ale dla nas chyba ważniejszy był tu wymiar drugi – likwidacja przywileju dla wybranych i hipokryzji bijącej z tego miejsca.
Jak bowiem wytłumaczyć, że mieszkańców przez lata namawia się do korzystania z alternatywnych dla samochodu środków transportu – szczególnie, aby dostać się do centrum, a samemu wjeżdża się pod drzwi magistratu dzięki specjalnej przepustce i parkuje za darmo w ścisłym centrum miasta, tuż obok przystanku tramwajowego? No nie da się tego wytłumaczyć. A tak przez lata działali radni i wysocy rangą urzędnicy.
Dlatego cieszy nas, że wieloletnie starania mieszkańców (pozdrawiamy Natalię Nazim, która co roku biła się o ten projekt) przyniosły skutek i symbol krakowskiego „niedasię” i urzędowo-radcowskiej hipokryzji został dziś zażegnany.
Jest oczywiście jedno ważne „ALE”, czyli pytanie o to, jak zostanie zorganizowane to miejsce. Wyraźnie widać bowiem, że potencjalnych miejsc parkingowych wciąż zostało wiele. Dlatego pytamy dziś prezydenta Aleksandra Miszalskiego, czy samochody wrócą w to miejsce, czy jest to prawdziwa transformacja placu przed magistratem?