Przez trzy miesiące będą robić politykę na naszym zdrowiu. Apelujemy o uważność. Zapowiadają się ekstremalne trzy miesiące kampanii prezydenckiej. Kandydaci będą wychodzili z lodówki, pewne rzeczy można obśmiać, ale pewne są zupełnie poważne.
Wszystko wskazuje na to, że głównym tematem kampanii będzie prawo do jazdy wszystkim i wszędzie, bez oglądania się na zdrowie mieszkanek i mieszkańców, w tym także najmłodszych, schorowanych i seniorów, którzy ucierpią najbardziej.
Czy SCT wymaga korekt? Oczywiście.
Czy musi to być równoważne z wyrzuceniem kwestii zdrowia Krakowianek, Krakowian i wszystkich którzy codziennie tu pracują, uczą się i żyją do kosza? Naszym zdaniem nie.
Już dziś widać, że część z aspirujących polityków wyciąga na agendę pomysł, aby mieszkanki i mieszkańcy Krakowa byli nadal truci przez zdezelowane diesle spoza miasta. Ci sami mieszkańcy, którzy od lat wskazują w każdym możliwym badaniu, że jakość powietrza jest dla nich ważna (deklaruje to 86% mieszkanek i mieszkańców) i że nie są zadowoleni z jej aktualnego stanu (36% niezadowolonych, trzecia najgorzej oceniana kategoria).
Tymczasem dezinformację o SCT powtarzają bez drgnięcia powieką główni pretendenci do prezydenckiego stołka. Także ci, którzy wcześniej głosili hasła o tym, że zdrowie mieszkańców jest ważne. Najbardziej jaskrawy przykład z ostatnich dni to pani z Warszawy, która próbuje eksperymentować na naszym krakowskim poletku. I już zapowiedziała, że będzie ten eksperyment prowadziła w trującym dieslu.
Kolejny w kolejce do trucia nas wszystkich ustawił się pan Rafał Komarewicz, kiedyś szef rady miasta, dziś poseł. Ten chce ze strefy zrobić wydmuszę wokół plant, bo przecież Krakowianki i Krakowianie najczęściej spędzają czas na Rynku. Prawda?
Obserwujemy to wszystko z przerażeniem, jak
krótkowzroczni są ludzie, którzy rwą się do władzy.
Apelujemy do Was – bądźcie odważni, nie dajcie się zastraszyć i zakrzyczeć głośnej mniejszości, która z naszego zdrowia próbuje robić sobie politykę.
SCT wymaga korekt, dodatkowych zachęt i systemu wsparcia, ale nie wywrócenia do góry nogami.
Jednocześnie przypominamy najważniejsze informacje o SCT:
- Mieszkańcy, którzy posiadali samochód niespełniający norm przed uchwaleniem SCT mogą go użytkować dożywotnio;
- Krakowianie, tak jak w przypadku wymiany kopciuchów, zrobili swoje. Aż 80 proc. z nas nie musi podejmować żadnych działań (ok. 400 tys. krakowskich kierowców), bo samochody spełniają normy. Pozostali już zgłosili się do urzędu, aby być wyłączonym z przepisów.
- Co z samochodami z obwarzanka? Z szacunków wiemy, że 70 proc. kierowców z powiatu krakowskiego również spełnia te normy.
- Płacisz to nie trujesz? No nie! SCT zakłada trzyletni okres przejściowy. W tym czasie można za opłatą (która została zmniejszona wielokrotnie w toku głosowania nad uchwałą) wjechać samochodem niespełniającym norm.
- Nie, nie oznacza to, że samochód przestaje truć. Jest to danie czasu na dostosowanie się do sytuacji – np. poprzez wymianę samochodu ze starego diesla na 20-letni pojazd benzynowy, który spełnia wymagania.
- Kraków nie zarabia na SCT. Ekwiwalent wspomnianych środków pochodzących z opłat ma być przekazany na inwestycje w całej aglomeracji, choć Kraków mógłby brać te środki wyłącznie dla siebie.
- Dzięki temu, mamy nadzieję, podwojony zostanie efekt SCT – np. w końcu wymienionych zostanie 10 tys. kopciuchów z obwarzanka, które trują nas każdej zimy. Oprócz tego może być wzmacniany transport publiczny w aglomeracji, mają powstawać parkingi park and ride. Win-win.
- Twarde dane pokazują, jak spaliny trują Krakowian. Według odczytów ze stacji transportowej na Alejach średnioroczny poziom dla toksycznego dwutlenku azotu za poprzedni rok wynosi 40 μg/m³. Wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia uznane za bezpieczne to… 10 μg/m³, a więc CZTERY RAZY MNIEJ niż w 2025 roku.
- Oprócz danych z GIOŚ, poziomy tlenków azotu sprawdzano już kilka razy w kilkudziesięciu punktach miasta za pomocą specjalnych czujników. W poprzednich badaniach w żadnej z 44 lokalizacji nie zostały spełnione rekomendacje WHO dla stężeń dwutlenku azotu. Z kolei bardziej liberalne, nowe wymogi unijne (20 μg/m³), które Polska aktualnie wdraża, osiągnięto zaledwie w trzech lokalizacjach.
- Nowe badanie z końca 2025 roku wskazało, że sytuacja jest niemal taka sama: w 44 z 46 punktów pomiarowych odnotowano przekroczenie nowej normy, którą Polska aktualnie wdraża. Również żaden z nich nie spełnił wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia.
- Podsumowując – codziennie do Krakowa wjeżdża 200 tysięcy aut spoza miasta. To generuje korki, pogarsza jakość życia i zatruwa powietrze, którym oddychamy. Wymagamy od tych, którzy codziennie wybierają auto, żeby dotrzeć do Krakowa, aby nas nie truli. Naszym zdaniem nie jest to tak dużo i brzmi uczciwie.
- A do tego, zgodnie z prośbami, miasto daje 3 lata (3,5 od uchwalenia obecnej SCT, 5,5 roku od pierwotnego wejścia w życie uchwały, która została przesunięta i ponad 6 lat od pierwszego przyjęcia uchwały) na przystosowanie się do nowej sytuacji. Idziemy w końcu krok dalej – wszystkie środki w ten sposób pozyskane będą pracowały nie tylko na Kraków, ale i całą aglomerację.