Dziś na sesji Rady Miasta Krakowa ważą się losy projektu uchwały grupy mieszkańców, który zakłada zmianę wydłużenie ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu do ustawowego maksimum, czyli 22-6 (obecnie północ-5:30). Przepisy, które funkcjonują od 1 lipca 2023 roku, już przynoszą wymierne korzyści. Liczba policyjnych interwencji w godzinach ograniczenia sprzedaży znacząco spadła – zależnie od okresu nawet do 70%. Co więcej, ankieta dotycząca nocnej sprzedaży alkoholu w Krakowie z września 2025, wykazała, że mieszkańcy wiedzą o tym zakazie i oceniają go pozytywnie.
Wczoraj otrzymaliśmy wyniki kolejnych już konsultacji w tej sprawie, a konkretnie, opublikowano raport dotyczący projektu uchwały o wydłużeniu tzw. “nocnej prohibicji”. Wzięło w nich udział prawie tysiąc osób, z czego 67% popiera wydłużenie godzin. W raporcie znajdziemy też stanowisko Prezydenta Miasta Krakowa, który rozwiązanie zaproponowane w projekcie zaopiniował pozytywnie, ale z uwagami. Uwagi wynikły z możliwego… spadku wartości sprzedaży napojów alkoholowych, co może mieć wpływ na wysokość dochodów Gminy Miejskiej Kraków z tytułu opłat za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych.
To stanowisko prezydenta wydaje się, mówiąc dyplomatycznie, osobliwe: wpływ z zezwoleń jest wydawany na profilaktykę uzależnień. Podejście “więcej sprzedaży da więcej wpływów, żeby leczyć uzależnionych” to prostu błędne koło.
Problem uzależnienia od alkoholu w Polsce jest ogromny, a jego koszty społeczne nawet 100 wyższe niż koszty leczenia. To realne wydatki: na przykład 2024 roku NFZ wydał prawie miliard złotych na leczenie zatruć alkoholowych i uzależnień. Ale to też – a może przede wszystkim – ludzkie tragedie, zarówno osób uzależnionych, jak i rodzin. Ograniczenie sprzedaży alkoholu – nawet i jeszcze bardziej rygorystyczne, powinno być tylko jednym z elementów systemowego rozwiązania problemu.